Z cukru pudru i śliny poczynionej przez ludzi budowli

uświetniające tysiącletnie rocznice śmierci świętych

oni nigdy się namiętnie nie całowali, nie dotykali

im zawsze było wstyd tak zatracić się na chwilę

w ciepłocie izolacji, w pomarańczowej skórze

Dmuchnę, tchnieniem rozproszę wokół siebie

te przemądrzające się w mej pamięci wieżyczki

zdmuchnę ten tort urodzinowy bez świeczek

z dużą ilością tłustego kremu, z dekoracjami

żyj sto lat, sto lat, sto lat i nigdy nie umieraj