Dla wszystkich byłem raczej sfumato

Moje krawędzie były miękkie i maślane

nikt nie mógł mnie uchwycić za ostry kontur

Tylko czerwone uszy do tarmoszenia pozostały

czerwone i drażniące w mlecznym pejzażu

sygnalizowały mnie z daleka, w nabiałowej mgle

Z pewną łatwością akceptowałem mój brak siebie

brak szorstkiego zarostu z powodu jego lub jej

W czarnym podkoszulku rozwoziłem serki

homogenizowane, do smarowania się na plaży