Czarne, płaskie pantofle nigdy nie rozgniotły

ślepych, delikatnych stworzeń w nieczytelności nocy

stworzenia nieświadome mojego przemarszu wypełzały

Patrzyłam wtedy na ich piękną ulotność i naprawiałam

im złamane nóżki, bandażując otwarte złamania żeber

Oto pieśń ciuciubabki, która przechadzała się

na nieznanych przez taksówkarzy z nazwy ulicach

Ręce badają byty o zmęczonej porze

jakże słodka noc, w której tak można pięknie błądzić

Pieśń dwudziesta trzecia. Ciuciubabka zdejmuje apaszkę z głowy