Pochody na moją cześć wydłużały się, wzbogacane były w pieśni

W usta wpływały miody pozyskiwane z uzurpacji pszczelarzy

Złoto sklejało mi palce i lutowało me dziury w słabych zębach

Pszenny brzuch pęczniał i coraz bardziej gniewny byłem

Z wielką zapalczywością paliłem świątynie dawnych bóstw

Ołtarze ich roztrzaskiwałem, ciąłem w bloki kamienne dla Seta

Gdzież są one milczące i zamyślone, niech zejdą i toczą spór

Niech schodzą z krzyżów, niech z komór gazowych się uwalniają

Niech wybiegają w panice z kolorowych glorii, co je otaczają

Zostawcie swe hula-hoopy mieniące się tęczami, bijcie się ze mną