Czułem jakieś zagęszczenie spersonifikowane i wielkie

dałem się wszyć w smycz Jego, ciągnął mnie teraz

za te nici, których kiedyś używałem, niewidzialne ciągnął

zaciągał mnie z tego przydługiego spaceru do domu

Fenrir haftowany w detalach bolesnych zaczął się pruć

coraz boleśniej pozbywany swej ukrytej, bogatej sierści

Mój nowy właściciel wołał już do mnie w gniewie

Do nogi, głupi psie, gdzieś ty się podziewał, Fenrirze?

Pieśń trzydziesta. Waruj nam zawsze i wszędzie

Schowany, wkopany do najmniejszej skrytki