gniją we mnie, nie znajdując pokoju, karłowacieją, burzą się pianą

Schody w głębiny zapraszają, wiją się, kruszeją pod stopami

W przymkniętych okiennicach pląsa lęk tłusty, wygląda z okna

oglądając mój pejzaż wewnętrzny, wykrzywia mocniej panoramę

Liguryjskie czerwone drogi powinny przecież prowadzić do celu

Wiodą mnie jednak na punkt obserwacyjny, na Punta Corvo

Czerwienie zagubione w błędzie uciekają po bokach

sklepieniami się one zamykają wiecznymi, zasłaniając nieba

zasłaniając nieba nienamalowane w mym pejzażu wewnętrznym

Pieśń trzydziesta druga. Punta Corvo