będą tęsknić za niemożliwościami, za niespełnieniami słonymi

Dawne figury płyną teraz w koktajlach nieprzebranych

nie mieszają się ze sobą tak, że wyczujesz poszczególne smaki

Masy lodowcowe niosą ze sobą wielkie ilości śmieci i błota

Widzę jeszcze, rozpoznaję cyprysy szeleszczące, ścięte w sokach

Ulice nazwane imionami mych smukłych ofiar skręcają bardziej

Wielkie, puste ruiny zaglądają we mnie ciekawie, szukając nicości

lecz we mnie tylko przepełnienia zakończone moimi porządkami

Żywot tych materii portretowanych przedłużony przeze mnie

gniją one bez światła, bez wyciągnięcia się i drżenia na wietrze