Wtuleni w ich kołyszące łona, oddychając sobą wzajemnie

Uszczelnione piekło sklei swe dziury, nie ucieknie żadne ciepło

Już nie będzie męczenników, jak warzyw na rynku wildeckim

Nie potrzeba będzie poświęcających się ludzi, jak selerów

Leżą oni wygrzebani z ziemi, zmarznięci z przylepioną ceną

ceną zawsze w jaskrawym kolorze zdradzającą ich zemdlony odcień

Płacz zostanie zniweczony płukanką z leczniczych ziół święconych

Znów spojrzymy na siebie, nie patrząc na naszą nagość niezgodną

na nadrzędność zdań wielokrotnie złożonych, na ich podrzędność

Rozbiory gramatyczne światów prawidłowo ułożonych w bukieciki