te światła zwiastują zagaszanie mych śpiewów przed porankiem

Jutrznia już niedługo, dnieje mleczne światło w ciemnych ujściach

gdy przebudzę się, w mych ustach pozostanie kwas mlekowy po śnie

wiecznym

Pieśń czterdziesta. Końce końców

Chodźcie do mnie wilki szaleńczo szare

nakarmię was pomyjami po ucztach trzech

Wpychajcie w swe pustki wielkie kęsy

ja będę was głaskać, korzystając z nieuwagi

Na koniec zawsze jest najwięcej jedzenia