Roślinność na parapetach systematycznie odżyje

całkowicie zdziwiona mą pamięcią i troską nagłą

W głębokich tłach scenografii będę jednak dostrzegać te niebyty

wycofają się, ustępując temu imiennemu, foremnemu

Ruszę na zamorskie wycieczki przepełniona ekwipunkiem

Zatęsknię do brzegów oddalonych i pójdę na plażę się skremować

Chłodne rozmycie opłucze mnie i pochwyci mnie dla siebie

Teraz rozrzucam wam kropki na końce jak confetti czarne

Cieszmy się więc, posypujmy nimi na zakończenie piekła

tam tkwią wszystkie zakończenia, same końce właśnie tam