Wciśnięta w środku żyję tylko rykiem wewnętrznym

Nie wyobrażałam sobie, że tak boli śmierć wieczna

Umieram nieskończoną ilość razy, niewidząca kresu

zadać sobie ból z jego dekoracyjnymi detalami

Mieć przez chwilę możliwość tej rozkoszy boleści

Nienawidzę najbardziej mego bytu skurczonego

wszystkiego, trwającego w nieśmiertelności mojej

Płaczcie, o piękne kobiety płatne i lakierowane

Zmuszajcie się, zmuszajcie się wzajemnie, podsycajcie

do żalu za moim wiecznym pogrzebem w listopadzie