Ksandzie, Podargu, Ajtonie i Lamposie żelazny

gdzie się podziało wasze ostre, końskie włosie

wasze gęste grzywy zasłaniające mi głębokie doły

kopane na grobowce Heliosa okrutnego wieczorem

muskularne, dźwigające mój odwłok władczy

Pociągowa wasza misja skończyła się dosyć szybko

Podkradł mi was inny bóg zachodu z brązową twarzą

Nie barwi się tak mocno przy zmierzchu czerwienią

Me słoneczne potomstwo uciekało promieniami

przed mym gniewem olbrzymim i wrzaskiem furii