Ja spoglądałam na nie surowym wzrokiem karcącym

Matki, siostry, kochanki bogów zwiędniętych pod butem

zdychają w hurtowni drobiu zziębniętego i białego ze strachu

Urania urządzała sobie wspaniałe uczty zakrapiane winem

gdzie wszystkie zapraszała, wyciągając z baraków chłodnych

w tej przedostatniej wieczerzy, widzą ją tylko kobiety ciężarne

patrzą zaciśnięte z bólu głodu swego i dzieci schowanych

omdlewają, piszczą, nigdy później nie słyszałam takiego pisku

Kolacja z masłem, szynką, ciepłym chlebem, miodem kapiącym

Oto były me siostry, zakonnice skazane na mnie, na Uranię