od pierwszego wejrzenia
Te ramiona niby smukłe, a jednak masywne
Zbieraj teraz posiłki, swe armie niszczące
Twój głos ściszony, zmuszę cię do milczenia
Kontenery będą cię wywozić, kontenery
w interpunkcji drobnej będziesz wywożona
Góra plastiku po powierzchniach malowana
dlatego nie ma tych żył mineralnych w środku
tych krystalicznych pęknięć w środku litej
z której jąkające się mojżesze mogłyby wskrzesić