pożyczone od kolegi, który akurat go nie potrzebował teraz

Oto krzesło — to mój tron Salomonowy, ma sześć stopni i pół

W gazetach było me zdjęcie powiększone jak portret papieża

Przysłali mi księży w różowych podszewkach, w koroneczkach

katolickiego Anglika, islamskiego pastora, nawet rabina czarnego

Wobec nich ogłosiłem nową religię, której byłem wyznawcą

Całe me królestwo rozkoszy mieści się między literą J i A

Potem było wnętrze sterylnie niebieskie, chłodne w nastroju

Troszkę obawiałem się bólu rozkosznego w natłoku

Za szybą widziałem rozwścieczone twarze rodzin mych ofiar