Milionowe gwałty i morderstwa popełniane są

na moim drżącym, lichym bycie, dziurawionym

już nigdy nie zostanie nadmuchany tlenem z płuc

Nie będzie służył do niecnych zabaw na plaży

Znów nadchodzą nieme świdry w mą resztkę

Znów wtłaczać będą w mój lęk jeszcze większy strach

nie do wyrażenia, niewyśpiewany przez nikogo

Bluszcz obrastający moje wnętrze został zerwany

pod spodem nie było prawie nic, tylko piekło

Dostrzegłem swą słabość, nagość skrzywioną