Moja ucieczka przed detergentem zaczyna się dopiero

Znów rozgorzeje bitwa na śmierć, na życie, o światłocienie

bitwa o przynależność do zbiorów, określających się wciąż na nowo

Układy współrzędnych z osiami, z ościami, on znów będzie zerem

Podmywa stopy, jasność gruntu i uzębienia spłukuje

Przedostaje się tajemnie przez przerwy między wyrazami

aby podczas nieuwagi głaskać mój biało-czarny grzbiet.

Nadchodź więc i zakończ mnie, zakończ mnie sobą

wyznacz mi wielość nowych początków, na końcu.