Pieśń czterdziesta piąta. Molo w Ahlbecku

Na molo impregnowanym solą, sezonowo odświeżanym

idę, podziwiając głęboką czerń złożoną z przemnożenia

Wychylam się niebezpiecznie za dziwną barierkę

tracąc prawie równowagę, próbuję złapać tę wilgoć

Latarnie nieczynne oświetlają mi tę wieczorną drogę

Mój pas startowy, rozpędzam się, odfruwając daleko

z lewej i prawej strony wiatr całuje mnie coraz namiętniej

Nie mogę się ciebie doczekać, no choć już, chodź do mnie

Chłodny wiatr poczułem na swojej żylastej karkówce