co za miły, niepełnosprawny człowiek, tak potrafi

Będę naciskać te drewniane klawisze, bez obawy

Oto jest wejście na mój punkt obserwacyjny, ostatni

Przed wejściem widzę jeszcze resztki architektury

Z cukru pudru i śliny poczynionej przez ludzi budowli

uświetniające tysiącletnie rocznice śmierci świętych

oni nigdy się namiętnie nie całowali, nie dotykali

im zawsze było wstyd tak zatracić się na chwilę

w ciepłocie izolacji, w pomarańczowej skórze

Dmuchnę, tchnieniem rozproszę wokół siebie