wplatając w wieczorne pieśni resztki ich wersów

przekazane przez tradycje słowa przekazywanego

jak od papierosa do papierosa, moje ciemne roraty

gdy noc nie ustępuje dniu, gdy się potykasz boleśnie

Czarne, płaskie pantofle nigdy nie rozgniotły

ślepych, delikatnych stworzeń w nieczytelności nocy

stworzenia nieświadome mojego przemarszu wypełzały

Patrzyłam wtedy na ich piękną ulotność i naprawiałam

im złamane nóżki, bandażując otwarte złamania żeber

Oto pieśń ciuciubabki, która przechadzała się