W cichości swego serca wymyśliłam pewnego dnia śmierć

Zatruję swą córkę najjaśniejszą Rosę, zabierającą mi władzę

orędującą, taką nieskazitelną, pewną swej obecności

Zaplanowałam to w szczegółach, obmyśliłam skład

Znałam się trochę na tych substancjach, na ich brzmieniach

Postanowiłam wyśpiewać nową pieśń głosem pewnym

Plan dawał mi energię do życia i radość wielką

Tego wieczora nie było mej matki stróżującej cierpliwie

Przygotowałam kaszkę z morelami, z dodatkami skrytymi

Skradłam je z apteki cichutko, niezauważalnie w nocy