Nie przerwie mi planów jej byt jasny, złożony do łóżeczka

w te pościele, w ubranka dla najmniejszych, tkanych

Dziecko nie lubiło mej obecności bliskiej i dalekiej

Unikała mnie, płakała, gdy przychodziłam z pracy, z apteki

Praca sprzątaczki, wycieraczka po nocach, po nogach

Miałam być królową, królową cennych skarbów ukrytych

szmaragdowych buteleczek, odważników miedzianych

Wracałam do sutereny, gdzie była ona czuwająca

Spoglądała na mnie coraz rozumniejsza, wiedziała wszystko

jak bardzo jej nienawidzę, jak bardzo jej nie chcę i nie kocham