owinęłam małe ciało kocem i zawiozłam na działkę
Zakopałam ją pod zwiędniętymi porami, z zimna umierającymi
mrucząc kołysanki, uśmiechając się do siebie w nocnej aurze
W mieszkaniu zaaranżowałam włamanie nieznajomego i zniknięcie
Nie odkryto intrygi skrytej, przez lata córka była poszukiwana
Pogrążona w fałszywym żalu cieszyłam się spokojem i ciszą
tylko matka spoglądała czasem tak samo niepewnie
tak, jak kiedyś spoglądała ona, ten okropny bachor zaginiony
Już śpij, kochanie, Lukrecja założyła własną firmę kosmetyczną
o nazwie Rosa, widzisz osiągnęłam sukces rynkowy i medialny