taki pasujący do tej boskiej komedii za kurtynami

Pewnego dnia z nudy, z cynizmu zacząłem liczyć ich ból

500 razy krzyczała, płakała wraz z dzieckiem, liczyłem

z pietyzmem, z delikatnym uśmiechem prawie że szaleńca

Już byłem w połowie tysiąca, gdy nagle zmarłem

Śmierć przez poparzenie nieszczelną instalacją elektryczną

Me ciało przebiegały jeszcze mocne wstrząsy i wielki ból

gdy spytano mnie płaczliwym głosem tego dziecka

Pełen konwulsji, nagłego żalu, zrozumienia chowałem się

już chciałem się potępić i skazać na wieczne ukrycie