Jechałam w samochodzie, prawie frunęłam jak kruk

zobaczyć ciepłe pole bitwy, napawać się widokiem

Strzelanina była krótka, wyszłam, spoglądając na niego

Błagał mnie o litość i ratunek, powoli i dostojnie

ustawiłam aparat, zaczęłam go fotografować cicho

Modlił się chyba, zasłaniał się przed mym uśmiechem

Podniecenie ogarnęło mnie wielkie, bo Oto Jestem

Bogini wojny syci swe kontrasty w skali szarości

jak walczy się ze śmiercią, jak śmiesznie się ucieka

Innym razem mój ukochany postanowił wybić wioskę