Pojechałam wraz z nimi, czekałam w furgonetce

aż zakończą przygotowania do mej uczty wieczornej

Krzyki kobiet, wrzaski dzieci i męskie płaczliwe głosy

podniecały mnie do tego stopnia, że cała piałam

Nie byłam w stanie zapanować nad euforią

uśmiechem mego wielkiego spełnienia i radości

Gdy już otworzyli drzwiczki, kaci całowali mnie po rękach

Nikt się przede mną nie schroni, zabiorę jego duszę

do mych skrzynek czarnych i tajemniczo zamykanych

W fotografiach pozowali zmuszeni do ostatniego uśmiechu