Widziałam te twarze popaprane, anatomiczne konstrukcje

Dzieci skulone, wyciągające dłonie do skrzydeł kruka

Kroczyłam między ich ciałami, ja, królowa ich umierania

Jakże dziwne kwiaty pokrywają tę łąkę, jakże dziwne pole?

Setek zdjęć, ujęć z różnych śmierci i cierpień wielu

Me suknie w czarnej krwi umoczone jak opłatek łamany

Mogłabym ratować ich przed odchodzeniem, tamować

ich krwotoki, sklejać tętnice przerwane w jednej chwili

ale białe oblicze wyniosłe unosiło się nad nimi

Tylko na pamiątkę zachowywałam ich wizerunki, portrety