Pieśń jedenasta. Viniale

W nadmiernym ruchu, tracąc barwy na rzecz szarości

powoli moje rozkręcenie zaczęło zanikać dostojnie

Zobaczyłam przed sobą willę Viniale, stała na górze

Góra z pumeksu kosmetycznego w popiele zanurzona

na której pozostawały jeszcze skóry wężowo-księżycowe

Budynek miał w sobie tylko delikatnie muśnięcie różu

Włoskie, zielone okiennice zostały dawno zamknięte

Gęste warstwy sadzy zdradziły mi tajemnicę ukrycia

Źródło brudu i podgrzybków, niejadalnych czarnych głów