Jawię się spowiednikiem zmuszonym do wycierania się tobą

Nie rozgrzeszam win zastygłych dawno, sklejonych warstwami

Jestem tylko takim dodatkiem w dzikiej kolorystyce utrzymanym

co nikomu i niczemu nie służy i tylko zabiera miejsce

by wszyscy cieszyli się, że na końcu świata można się pobujać

w rytmie pieśni dawnych, w moich ramionach opadających

swobodnie