Nie ma jak pokutować, nie ma narzędzi tortur

Nie ma kół zębatych śmiejących się nieszczerze

Nie ma klatek z owocami rekordowo gorzkimi

Nie ma nic, tylko wielkie pogorzelisko wokół

Ten strup właściwy ciągle się goi i sklejony jest

z plastrem, jeszcze trzy minuty gojenia się

Daj mi właściwy powód mego czekania

W krainie zwęglonej baśni wszystko jest marne

Wszystko jest spalone, ze wstydu kryje swoje twarze

w kąty za karę