Czekam na litość bażancich spojrzeń na boki

Wyciągam się żebracza jak żagiel zwieszony

błagając o szept, co poruszy wielkie ciężary

Czy widzisz moje sczerniałe ręce z węgla wykute

z węgla, dobry jest na przeczyszczenie

Czekam na litość, zbieram na lekarstwa