w zapomnianej przez wszystkich odlewni żeliwa
które kiedyś miało służyć na zbroje, na mundury
tych najsłabszych i niezrównoważonych psychicznie
co to się mieli plątać się właśnie w Czyśćcu
Niech mi to udowodni ktoś wywazelinowany
że nie może istnieć druga strona postrzępiona
Niech weźmie te chrzanione lupy, skanery czułe
niech wybada wielkie braki wszystkiego
Stoję, prężę się w chórze dziwnych uczniów
z przekrzywionymi głowami śpiewają