spowodowaną przez to, że regularnie się pieprzyłem

z kurtyzanami świata zalęknionego, spoconego

Tu następuje niesłyszalny refren

Miałem miłą żonę, od czasu do czasu zauważałem ją

między meblami kuchennymi, między RTV, kwitnąca

Traktowałem ją jak ostatnią w kolejce do moich majtek

przed nią za marne pieniądze robiły to profesjonalistki

wyciągnięte, długie, z gębami od krzyków udawanych

Pieprzyłem się z nimi regularnie, a płaciłem dobrze

ona patrzyła na mnie jakoś tak dziwnie w oknie