Pieśń trzydziesta druga. Bok

W szarości skóry jęczmiennej

plączę swe nogi, stepując jednocześnie

trochę nierytmicznie mi to wychodzi

Wzrasta przede mną bok w miarę uderzeń

konstrukcja z czarnego grafitu, magnezu

W belkach konstrukcyjnych i wspornikach

wielopiętrowe mieszkalnictwo komunalne

Wybijane kamieniami otwory drzwiowe

wilgotne ościeżnice w przeciągach