Próbowałam łączyć te paprochy, te zabrudzenia

w solidne całości, ale umyka wszystko śpiesznie

Tych gwiazd w żadne gwiazdozbiory nie złożysz

umieralność ich największa w przestrzeniach

Z trzecim rysunkiem były same problemy

wpierw został zgnieciony, potem zapomniany

Kryję w spoconych dłoniach jego przechowywanie

Oto rysunek niemożliwy, lękliwie uciekający

uciekający samochodami dalekobieżnymi w dal

Rysunek rwie się, napinany do granic nieprzekraczalnych