Pieśń trzydziesta. Podróż podwójna

Niesiona w podskokach w absolutną szarość

przez przekorną mieszkankę czyśćcowych pól

niepłodnych, wyciętych dawno, dawno temu

Lot do oddalonych kresów, zacieranych granic

przez wielkie przestrzenie przykurczone

Szepce do mnie swoje historie, nie słyszę

Ona nie wybiera jeszcze nieba, choć przenosi

Ten dziwny zapach ukryty ma w gruczołach

w koronkach zdradza się jej odsunięcie ciche