Urania urządzała sobie wspaniałe uczty zakrapiane winem

gdzie wszystkie zapraszała, wyciągając z baraków chłodnych

w tej przedostatniej wieczerzy, widzą ją tylko kobiety ciężarne

patrzą zaciśnięte z bólu głodu swego i dzieci schowanych

omdlewają, piszczą, nigdy później nie słyszałam takiego pisku

Kolacja z masłem, szynką, ciepłym chlebem, miodem kapiącym

Oto były me siostry, zakonnice skazane na mnie, na Uranię

Siostry pod wezwaniem najokrutniejszej, bez serca miłosiernego

Biłam ich gładkie oblicza, ciągle się odradzające po nocy

Rajskie ptaki, feniksy, takie piękne, prawie jak nietknięte