— Koniec! — powiedziała matka.

Guttorm patrzył na żonę, ale ona unikała jego spojrzenia. Po chwili, wodząc palcem po stole, dodała z wahaniem:

— Może i nie koniec, zresztą... ale to już do rzeczy nie należy.

— Cóż jeszcze? — spytała Synnöwe ojca, któremu ta historia wydawała się znana.

— Jeszcze coś... ale matka powiada, że to do rzeczy nie należy.

— Cóż się z nim stało? — spytała Synnöwe.

— Hm... to właśnie... w tym sęk... — powiedział ojciec i spojrzał na matkę. Siedziała oparta o poręcz krzesła i patrzyła zadumana na oboje.

— Czy był bardzo nieszczęśliwy? — szepnęła Synnöwe cichutko.

— Trzeba tam kończyć, gdzie powinien być koniec! — zawyrokowała matka i wstała od stołu. Ojciec i Synnöwe poszli za jej przykładem.

VIII