Zwrócił się ku niej zawstydzony i zbliżał się z wyciągniętymi rękami myśląc: „Uniosę ją w górę!”.

Ale gdy był blisko, nie zrobił tego.

— Czy idę za prędko? — spytał.

— Tak — odrzekła. — Pędzisz bez zastanowienia!

Znaleźli się na drodze i nagle Ingrid, której nie widzieli wcale, zjawiła się tuż za nimi.

— Teraz nie powinniście iść sami — powiedziała.

Torbjörn drgnął. Rozstanie zaskoczyło go zbyt nagle. I Synnöwe uczuła żal.

— Miałem ci tyle do powiedzenia! — szepnął.

Synnöwe uśmiechnęła się mimo woli.

— No, odłóżmy to do innego razu! — zgodził się, ściskając jej rękę.