— I ja nie!

Przybysze zbliżyli się.

— Tak, to pewnie oni! — powiedziała na koniec Karen.

— I ja tak myślę — przyświadczył mąż.

Mężczyźni zbliżali się coraz bardziej. Starszy przystanął i rozglądał się wokoło, młodszy uczynił to samo, potem ruszyli dalej.

— Czy masz wyobrażenie, czego mogą chcieć? — zapytała Karen znowu tym samym tonem, co poprzednio.

— Nie... pojęcia nie mam! — odparł Guttorm.

Karen podeszła do stołu, zebrała talerze i szybko doprowadziła w pokoju wszystko do porządku.

— Włóż chusteczkę na głowę, Synnöwe! — powiedziała. — Przecież nadchodzą goście!

Ledwo wymówiła te słowa, drzwi otwarty się i Sämund wraz z Torbjörnem weszli do izby.