Karen usiadła na ławie.

— To prawda! — potwierdził Sämund. — Człowiek zaczyna się wówczas zastanawiać poważnie nad własnymi dziećmi. I właśnie z tego powodu przybyłem tutaj pod wieczór — dorzucił.

Spojrzał uroczyście wokoło, wyjął z ust prymkę tytoniu, włożył ją starannie do puszki i wziął nową.

Guttorm, Karen i Torbjörn oglądali się za czymś, na czym by spoczął ich wzrok.

— Uważałem — ciągnął dalej Sämund — że najlepiej będzie, gdy ja przyjdę tutaj z Torbjörnem, bo długo by pewnie trwało, nimby się sam odważył. Zresztą nie jestem zupełnie pewien, czy sam by potrafił rzecz wytłumaczyć.

Spojrzał ukradkiem na Synnöwe, która odczuła to spojrzenie.

— Sprawa się ma tak, że od chwili, kiedy młodemu takie rzeczy przychodzą do głowy, Torbjörn skierował swą uwagę na Synnöwe. Nie ulega też wątpliwości, że i dla niej nie był on obojętny. Przeto, jak sądzę, najlepiej będzie, jeśli się pobiorą... Nie byłem ja za tym w czasie, kiedy widziałem, iż sam nad sobą panować nie umie, więc jakże by zdołał panować nad innymi. Ale teraz, zdaje mi się, mogę za niego ręczyć, a jeśli nie mogę ja... to na pewno może to zrobić ona sama. Bo teraz ma nad nim największą władzę... Cóż myślicie, drodzy sąsiedzi, o tej sprawie? Czy mamy ich połączyć? Co prawda, nic nie nagli, ale jak sądzę, zwłóczyć także nie ma co. Ty, Guttormie, jesteś człek dostatni, ja, co prawda, nie tak dobrze się mam, ile że muszę dzielić to, co posiadam, ale zdaje mi się, że i tak da się to zrobić. Raczcież powiedzieć, co o tym myślicie... Ją spytam na samym końcu, bo jeśli mi się zdaje, wiem, czego ona pragnie.

Tak mówił Sämund. Guttorm siedział pochylony naprzód i przekładał jedną rękę na drugą. Raz po raz czynił wysiłki, by wstać z ławy i za każdym razem oddychał głęboko. Ale dopiero za piątym razem udało mu się wyprostować grzbiet. Wstał i gładził się po nogach, spoglądając to na żonę, to na córkę.

Karen nie ruszyła się z miejsca. Z wyrazu jej twarzy niczego nie było można wyczytać. Siedziała przy stole i wodziła po nim palcem, rysując rozmaite figury.

— Tak... zaprawdę... jest to piękny projekt... nie można powiedzieć... — zaczęła.