— Jak to? Macie iść dlatego, że ta mała was zaprosiła? Czy kto słyszał coś podobnego?
— Czekaj! Czekaj do niedzieli! — pocieszał Torbjörn siostrę. — Ja to już urządzę!
I nadeszła niedziela.
— Podobno straszny z ciebie pyszałek, kłamca i klniesz co drugie słowo! — powiedziała mu Synnöwe. — Nie będziesz mógł dostać pozwolenia na przyjście, zanim się od tego nie odzwyczaisz!
— Któż to powiedział? — spytał zdumiony.
— Mama!
Ingrid wyczekiwała jego powrotu z niecierpliwością. Gdy jej oraz matce opowiedział co zaszło, matka rzekła:
— A widzisz!
Ingrid nie ozwała się słowem, ale od tej chwili pilnowały go obie wraz z matką, by się nie przechwalał i nie klął. Pewnego dnia doszło między nim a siostrą do starcia z powodu kwestii czy wyrażenie „psiakość!” jest klątwą, czy nie! Ingrid dostała w skórę, a on przez cały dzień powtarzał:
— Psiakość... psiakość...