— Nie! Właśnie tam być muszę! Nie darmo jestem Torbjörn Granlien.
Oskrobał całą gałąź z kory, teraz przeciął ją na dwoje. Ingrid spojrzała nań, a potem rzekła z wahaniem:
— Czy pójdziesz w niedzielę do Nordhaugów?
— Pójdę.
Zaległo milczenie. Potem Ingrid, nie patrząc nań, powiedziała:
— Czy wiesz, że Knut Nordhaug przyjechał na wesele siostry?
— Wiem.
Teraz spojrzała nań surowo.
— Torbjörn, Torbjörn! — zawołała z wyrzutem.
— Czy wolno mu teraz bardziej niż przedtem stawać między mną a... innymi?