— Nie... nie... nie umiem! — broniła się.

— Głupstwo! Dopiero co mówiłaś, żeś dawno nie była tak uradowana... dalejże, raz... dwa... trzy...

— Nie wiem, jak się to robi?

— Spróbuj tylko, reszta przyjdzie sama!

— Wariatka z ciebie, Ingrid.

— Tak mówił kot do wróbla, który nie chciał czekać, aż znajdzie się w jego łapkach... No — zaczynamy!

— Mam ochotę... ale...

— Wyobraź sobie, że ja jestem Torbjörnem, a ty jego żoną, która nie może znieść, by tańczył z innymi.

— Dajże spokój...

Ingrid śpiewała.