— No, Aslaku! Powiedz co wesołego, ale nie obraź znów kogo!

— Czy inni także proszą? — spytał Aslak, siadając na małym stołeczku w pewnym oddaleniu od stołu głównego, gdzie siedziała starszyzna.

— Tak jest! — powiedział pan młody. — Ja cię także proszę!

— Czy są może jeszcze inne osoby, które mnie w ten sposób proszą? — spytał.

— Są! — odezwała się panna młoda siedząca na bocznej ławie, przystąpiła doń i podała mu kubek wina.

Była młoda, miała może dwadzieścia lat, chuda, z dużymi oczami oraz poważnym, surowym niemal wyrazem twarzy.

— Mnie — dodała z przyciskiem — podobają się twoje historie, Aslaku.

Pan młody spojrzał na nią ostro, a ojciec popatrzył znów na niego.

— Tak... tak... — przyświadczył Aslak. — Ludzie z Nordhaug zawsze gustowali w moich historyjkach. Za ich zdrowie! — krzyknął i wypił kieliszek wódki, który mu podał jeden z drużbów.

— A teraz opowiadaj! — domagały się liczne głosy.