Usłyszał też płacz. Płakała kobieta.
— Czemu przyszedłeś na wesele? — spytał głos kobiecy. Musiała to być owa płacząca niewiasta, bo mówiła przez łzy.
— Ha... na czyimże weselu miałem grać, jeśli nie na twoim?
„To pewnie grajek Lars, którego srodze zbito — pomyślał Torbjörn. — Ale któż jest ta kobieta? Pewnie sama panna młoda!”
Lars był to śliczny, wysmukły chłopak, który mieszkał kątem wraz ze swoją starą matką w jednej z chałup należących do posiadłości Nordhaugów.
— Czemu nigdy nie powiedziałeś wyraźnie? — spytała głosem, w którym przebijało silne wzruszenie.
— Myślałem, że to między nami niepotrzebne! — odparł żywo.
— Wiedziałeś przecież, że on przysłał swatów?
— Myślałem, że masz więcej charakteru!
Znowu słychać było jeno płacz. Nagle wyjąknęła kobieta: