Teraz matka spytała o bydło i gospodarstwo i otrzymała tę samą odpowiedź co ojciec, tylko bardziej szczegółową, bo pytała dokładniej. Mimo że obie przeciągały umyślnie rozmowę, temat wyczerpał się bardzo prędko.

Nastało milczenie. Rodzice patrzyli na córkę uważnie. Mildrid chciała uzyskać zwłokę i spytała, co słychać w dolinie. Mimo że i ten temat rozciągano możliwie długo, nareszcie nie było już nic do omówienia. Znowu nastała ta sama cisza i te same spojrzenia utkwiły w twarzy Mildrid.

Nie mając o co pytać, siedziała gładząc dłonią ławę.

— Czy byłaś u babki? — spytała matka.

— Nie! — odparła córka.

Znaczyło to, że ma ona sprawę wyłącznie z rodzicami i teraz niepodobna było dłużej zwlekać.

— Mam wam, kochani rodzice, coś powiedzieć! — zaczęła spuszczając oczy i blednąc, to znów rumieniąc się mocno.

Patrzyli na siebie zaniepokojeni, a Mildrid spojrzała błagalnie na oboje.

— Cóż takiego, drogie dziecko? — spytała matka trwożnie.

— Zaręczyłam się! — powiedziała Mildrid i łzy napełniły jej oczy.