Uczyniła się cisza, przerywana krótkimi komendami Niemców. Wszystkie automaty wymierzone były w przecznicę, zza której dochodził rosnący zgiełk. Jakiś policjant w ostatniej chwili próbował ukosem przebiec jezdnię i esesman rozkraczony na środku wpakował mu lufę pod żebra z wrzaskiem:

Weg274!

Szli.

Auf die Seite, weg! Rechts halten, rechts halten275!

— Żółty, ty tam. Stań i uważaj, żeby mi tutaj żaden łepek nie prysnął za róg.

— Gdzie, Żydu! Ja ci dam do bramy... kopytami się nakryjesz! Już, wracaj mi tu.

Zurück276!

— Nie oglądaj się za siebie, tam już nic nie ma do oglądania.

— Gdzie jest mój Leon? Ludzie, mój Leon? Szukajcie mojego Leona, on przecież musi gdzieś tutaj być.

Herr Offizier, wie weit ist es nach Treblinka277?