Alcabon

Był na świecie Alcabon. Był, na pewno był!

O brzóz przyszłość wiódł z mgłami walki nieustanne.

Próżnię życia na karku dźwigał z całych sił!

— «Tere-fere!» — tak śpiewał,

Gdy się śmierci spodziewał.

Aż pokochał osiadłą na strychu Kurjannę.

Dur go pchał wzwyż po schodach. Dur, na pewno dur!

We łbie miał złote mroczki i srebrne zamiecie,

Gdy, wspinając się ku niej, dawał baczny zór