Na czar, co się po cichu

Tak utrwalał na strychu,

Jakby miejsca zabrakło gdzieindziej na świecie.

W drzwi uderzył oburącz. W drzwi, na pewno w drzwi!

Ktokolwiek w drzwi kołacze — niech wejdzie i kocha!

Kurjanna, jak Kurjanna... Śni raczej, niż drwi...

Na barłogu — od środka

Patrzy duża i słodka, —

Lgnie do niej ufna ciału koszula — ciasnocha.

Znój mu wargi przynaglił. Znój, na pewno znój!